O autorze
Konsultant PR i doradca ds. content marketingu.

Pomagam firmom i ludziom w opowiadaniu ich historii. Pracuję dla dużych firm i małych start-up’ów, realizując kampanie PR oraz content marketingowe w Smyrska PR. Wspieram Professional Women’s Network Warsaw - stowarzyszenie, działające na rzecz rozwoju zawodowego kobiet. Jestem mamą, propagatorką polskiej sztuki dla dzieci oraz współautorką serii informatorów dla rodziców, wydawanych przez Miasto St. Warszawa. Piszę bloga o komunikacji biznesowej.

Jak ograć słowem trudny temat?

Warsztaty demonstracyjne w Tarnobrzegu,  zorganizowane przez Astri Polska, we współpracy z Podkarpacką Strażą Pożarną (projekt Eden)
Warsztaty demonstracyjne w Tarnobrzegu, zorganizowane przez Astri Polska, we współpracy z Podkarpacką Strażą Pożarną (projekt Eden) Astri Polska, materiały prasowe
W tytułowym temacie mam spore doświadczenie. Poniżej pięć lekcji, które wyniosłam z mojej pracy.

Od 15 lat pomagam firmom i ludziom w opowiadaniu ich historii. Wygrałam nawet konkurs literacki pod tym tytułem! W tym wpisie, który przyniósł mi pierwszą nagrodę w konkursie Ciszewski PR i Proto, „sprzedawałam" zalety rodzicielstwa, zanim znów stało się modne. Poniżej pięć lekcji opartych na moim doświadczeniu.



Trudne sprawy, czyli zrozum to sam
Wszyscy moi klienci nauczyli mnie mierzenia się z trudnymi tematami. Czasem hermetycznymi, czasem mocno skomplikowanymi czy technicznymi. Pracowałam m.in. dla sieci handlowej, placówki dyplomatycznej, centrum onkologii, hotelu, producenta wody mineralnej, czekolady czy dewelopera. Zawsze starałam się najpierw zrozumieć, o co właściwie chodzi w ich produkcie czy biznesie.

Dyscyplinę w pisaniu zawdzięczam też Francuzom. Podobnie jak oni cenię jasność myślenia, konkrety, a tępię nowomowę i anglicyzmy. Skóra mi cierpnie, kiedy w mediach branżowych czytam : „Archetypowo znowu w Mercedesie wyszedł Ruler zamiast Outlawa (tego właśnie zazdroszczą w Mercedesie marce BMW).” Konia z rzędem temu kto, poza wąską grupą specjalistów, zrozumie czego (rzekomo) w Mercedesie zazdroszczą BMW?

Czasem próba zerwania z korpomową i skomplikowanymi terminami kończyły się tylko połowicznymi sukcesami. Jednak zawsze przyświecają mi słowa Alberta Einsteina: „Jeśli nie potrafisz wytłumaczyć czegoś prosto, to znaczy, że sam tego dobrze nie rozumiesz!" To motto, które towarzyszyło mi przy pisaniu o ociepleniach budynków wełną mineralną, profilaktyce antyrakowej czy instalacjach antywybuchowych.


Doceń prostotę
Trudność w komunikacji biznesowej polega często na tym, że nie doceniamy potęgi prostoty. To nie tylko moje zdanie, ale również Roberta Stuberga, pisarza i mówcy. „Jasność myślenia zaczyna się w domu" twierdzi z kolei Edie Schwager, mówca American Medical Writers Association, co tłumaczy w sumie, dlaczego prostota nie jest w cenie.

Niestety Polacy lubują się w skomplikowanych określeniach, a rangę eksperta wciąż liczy się liczbą trudnych terminów, których używa. Hmm, może przekona cię przykład Marka Twaina? "Nigdy nie napiszę „metropolia” za siedem centów, skoro mogę napisać „miasto” i dostać takie samo honorarium”.

Streszczaj się
Jestem zdeklarowaną zwolenniczką krótkich form. To jest też okazja, żeby się wyróżnić, bo krótkie podsumowanie trudniej napisać niż długie. Dlaczego? „Napisałem ten list dłuższy niż zwykle, bo nie miałem czasu, żeby napisać krócej" wyjaśnił ten fenomen mój ulubiony matematyk, Blaise Pascal.

Przy krótkich formach trzeba się bardziej napocić, ale naprawdę warto! Długa kolumna tekstu nie zachęca do czytania, a skrupulatne wymienianie wszelkich osiągnięć może wywołać wrażenie odwrotne do zamierzonego. Nie możesz się zdecydować w czym jesteś ekspertem? Zamiast na kompetentnego będziesz wyglądał na nadętego. Zanim wyliczysz wszystkie zalety twojej aplikacji twój odbiorca zapomni, po co ona jest mu właściwie potrzebna. Lepiej być znany z jednej idei niż mieć ich na koncie setki!

Nassim Nicholas Taleb, autor Antykruchości, podsumował to z właściwą sobie dosadnością: „Jeśli ktoś ma długą notkę biograficzną to znajomość z nim można sobie odpuścić. Kiedyś podczas konferencji przyjaciel zaprosił mnie na lunch z nadgorliwym ważniakiem, którego życiorys wystarczyłby na dwa albo trzy życia. Wolałem usiąść przy stole z praktykantami i obsługą techniczną”.

Uprość słowo, nie temat
Im trudniejszy temat tym większe niebezpieczeństwo pójścia na skróty. „Kiedy piszesz o nauce nigdy nie upraszczaj nauki, upraszczaj pisanie" - radzi Julie Ann Miller, była redaktor Science News. Ja bym dodała jeszcze, oprócz pisania używaj innych technik. Zastosuj zdjęcie, schemat, infografikę.

Dlaczego ten tekst zilustrowany jest wybuchem? Bo problemy zagrożeń minami to „palący" problem. Przy obecnym tempie usuwania min (ok. 500 000 rocznie) i przy założeniu, że nie będą zakładane żadne nowe, rozbrojenie istniejących zajmie setki lat! Dlatego Unia Europejska prowadzi projekt D-BOX, który wspiera operatorów rozminowywania podczas planowania i wykonywania działań. Poniżej zaś ilustracja prowadzonego równolegle projektu Eden, który polega na akcjach demonstracyjnych, związanych z zagrożeniami radiologicznymi, przy wykorzystaniu nowoczesnych technologii.

W procesie upraszczania należy dbać o to, aby w zapale twórczym nie umknęło nam najważniejsze. Kiedyś opracowywałam tekst na temat instalacji przeciwwybuchowej. Chodziło o technologię zastosowaną u jednego z naszych klientów, dewelopera powierzchni magazynowych. Nad tekstem pracowałam ja, magister historii sztuki, oraz mój kolega, z wykształcenia filozof. Bardzo się staraliśmy napisać tekst, w którym suche terminy i parametry techniczne z ulotki przetłumaczymy na bardziej ludzki i sugestywny język. W końcu napisaliśmy i, bardzo dumni z siebie, przesłaliśmy go klientowi. W odpowiedzi przyszedł komentarz : „Jak jest próżnia, to nie ma wybuchu!!!"

Tę prostą lekcję zapamiętałam do dzisiaj.
Ilustracje do tego wpisu pochodzą z materiałów prasowych, dotyczących prowadzonych przez firmę Astri Polska, projektów Eden i D-box.
Trwa ładowanie komentarzy...