O autorze
Konsultant PR i doradca ds. content marketingu.

Pomagam firmom i ludziom w opowiadaniu ich historii. Pracuję dla dużych firm i małych start-up’ów, realizując kampanie PR oraz content marketingowe w Smyrska PR. Wspieram Professional Women’s Network Warsaw - stowarzyszenie, działające na rzecz rozwoju zawodowego kobiet. Jestem mamą, propagatorką polskiej sztuki dla dzieci oraz współautorką serii informatorów dla rodziców, wydawanych przez Miasto St. Warszawa. Piszę bloga o komunikacji biznesowej.

Dlaczego firma technologiczna jest jak studio w Holywood? Case study Move Closer

Międzynarodowy zespół Move Closer, od lewej, Max Sych (Białoruś), Igor Udod (Ukraina), Maciej Partyka (PL), Matthew Cowey (UK)
Międzynarodowy zespół Move Closer, od lewej, Max Sych (Białoruś), Igor Udod (Ukraina), Maciej Partyka (PL), Matthew Cowey (UK) Move Closer
W warszawskim biurze Move Closer powstają cyfrowe rozwiązania dla korporacji i start-upów, zlokalizowanych nie tylko w Warszawie, ale i we Francji, w Wielkiej Brytanii czy Izraelu. W ubiegłym roku załoga powiększyła się pięciokrotnie. Zespół jest młody, średnia wieku to około 25 lat. W większości męski, ale nie tak homogeniczny jak się wydaje na pierwszy rzut oka. Roczniki 1996/1997 pracują ramię w ramię z ludźmi starszymi o dekadę. Niektórzy członkowie zespołu są w Warszawie od lat, inni od paru miesięcy. Niebieskooki blondyn, Max Sych, przyjechał z Białorusi, długowłosy Igor Udod ‒ z Ukrainy, a roześmiany Matthew Cowey jest Brytyjczykiem. Nie tylko się dogadują, ale z miesiąca na miesiąc dostarczają coraz więcej nowych rozwiązań.

Jak mówi David Cancel, CEO Drifta, w dzisiejszych czasach trzeba „hustlować”, czyli przyspieszać procesy, próbując wciąż nowych metod lub kanałów działania. Warszawskie firmy softwarowe pozyskują w ten sposób pracowników do swoich błyskawicznie rosnących zespołów.

- Nie mamy tradycyjnego działu HR, ale korzystamy z różnych źródeł – tłumaczy Mikołaj Czajkowski, zrządzający Move Closer - networkingu, kontaktów osobistych, mediów społecznościowych, ale też nowo powstałych platform, które odpowiadają na potrzeby dzisiejszego rynku pracy, np. https://nofluffjobs.com/ czy serwisu Matchbeta Pwc, który wykorzystuje sztuczną inteligencję w procesie dopasowywania ofert pracy do odpowiednich osób. Na rynku istnieje również sporo organizacji zajmujących się leasingiem całych zespołów IT. W świecie, w którym korzysta się z dóbr, a nie je nabywa, realizacja wszystkich działań IT in-house nie jest już tak oczywista.
Ciągła rekrutacja wpływa też korzystnie na nasz biznes. Sporo nowych projektów przychodzi do nas od ludzi, którzy brali udział w naszym procesie rekrutacji, ale ‒ mimo obustronnych chęci ‒ jednak do zatrudnienia nie doszło. Zachowują oni dobre wspomnienie o firmie i wracają jako nasi klienci.
Piotr Niewczas, CTO: - Jesteśmy dużym domem produkcyjnym i musimy regularnie dostarczać oprogramowanie na potrzeby różnych projektów. Dlatego dzisiaj firmy technologiczne zorganizowane są podobnie jak studia filmowe w Hollywood, łącząc ze sobą wysokiej klasy specjalistów. Move Closer nie jest zamkniętą twierdzą, to bardziej przepustowe lotnisko, gdzie ciągle są starty i lądowania.


Jak budujecie kulturę firmową i dbacie o samopoczucie pracowników? Macie wspólne wyjścia na miasto, śniadania i owoce w biurze?


Mikołaj: - W branży technologicznej wszystko szybko się zmienia i tym bardziej nasza praca wymaga stałości i dyscypliny. To, że jest u nas swobodna atmosfera, że można przyjść na 11:00, i wiszą hamaki, nie oznacza wcale, że praca w Move Closer nie jest traktowana poważnie. Większość osób z naszego zespołu ma doświadczenie agencyjne i wie, jak się pracuje w biznesie, ale kiedy rekrutujemy rocznik 1996, to często trzeba się przygotować na brak tej wiedzy. Staramy się wyjaśniać i tłumaczyć wiele kwestii nowym pracownikom, ale ostatecznie oczekujemy, że wszyscy będą odpowiedzialni za to, co robią.


Piotr: - Jesteśmy rozliczani przez klienta z każdej linijki kodu. Staramy się tak przekazywać wymagania, żeby nasi pracownicy sami dochodzili do tego, co ma być zrobione i wybierali to, co jest ważne. To buduje odpowiedzialność. Wychodzimy z założenia, że prawdziwą radość daje ludziom sensowna praca w dobrze zorganizowanym i komunikującym się zespole, a nie piłkarzyki, wypełniona jogurtami lodówka, czy piątkowe imprezy.
Mikołaj: - Oczywiście wprowadzamy luźną atmosferę, są owoce i wspólne wyjścia. Przychodzi nam to naturalnie, bo sami jesteśmy młodzi. W Move Closer dajemy przede wszystkim pracę, w której można się rozwinąć. A w bonusie proponujemy codzienną inspirację i super atmosferę.

Talenty tech to indywidualiści i nonkonformiści. W jakim stylu nimi zarządzacie i jak rozwiązujecie konflikty pokoleniowe i komunikacyjne, jeśli występują?

Mikołaj: - W zarządzaniu zespołem kluczowe jest własne zaangażowanie. Im więcej dajesz, tym więcej do ciebie wraca. Budujemy z naszymi pracownikami więź, która jest nam potrzebna, aby zapewnić zaangażowanie, nawet w gorszych momentach. To działa też w drugą stronę, bo pracownik może przyjść do nas z każdym problemem. Zawsze idziemy mu na rękę.
W każdym tworzącym się zespole są konflikty. Młode organizacje mają zwykle problem z informacjami zwrotnymi, my również. Nieustannie nad tym pracujemy. Spora część naszego zespołu to osoby z ogromnym potencjałem, ale krótkim doświadczeniem zawodowym. Dobrze wiemy, kiedy możemy odpuścić i pozwolić sobie na zarządzanie metodą laisser faire (pozwól mu robić po swojemu), a kiedy taką osobę musimy na początku totalnie wdrożyć, prawie prowadzić za rękę. Staramy się jednak nie mówić pracownikowi, jak coś zrobić, ale raczej rozmawiamy o problemie, np. pokazujemy, jak ostatnio rozwiązaliśmy podobny przypadek i naprowadzamy na właściwe rozwiązanie.
Co do zasady zarządzanie w Move Closer jest takie jak nasze procesy, wystandaryzowane. Skupiamy się na robieniu właściwych rzeczy, tak aby każdy pracownik był odpowiednio traktowany i wynagradzany. Jeśli warunki zostają spełnione, nie koncentrujemy się na różnicach pokoleniowych czy komunikacyjnych. Nic nie zastąpi poczucia, że jest się w pracy traktowanym fair.
Piotr: - Wytwarzamy wystandaryzowane dobro: specjalistyczne produkty internetowe i nie ma znaczenia, czy kod napisze rocznik ‘87 czy ‘97, bo oni zawsze ‒ mówiąc o technologii ‒ znajdą wspólny język. To, czym się zajmujemy, jest międzypokoleniowe i międzynarodowe. Technologia to język, w którym wszyscy się dogadują niezależnie od wieku i pochodzenia.

Czy Wasza kultura pracy oparta jest na umiejętnościach, czy wartościach? Na jakie kompetencje stawiacie?

Piotr: - Zatrudniamy najlepszych specjalistów, ale nie zawsze są to osoby z formalnym wykształceniem. Np. Patryk, nasz full stack programista, który zajął się programowaniem jako nastolatek, ma już na swoim koncie 8 lat praktycznego doświadczenia zawodowego. Często ma też, pożądane przez nas, buntownicze nastawienie do poszerzania granic wiedzy i praktycznego jej wykorzystania.
Mikołaj: - Rozwijamy kompetencje, których potrzebuje rynek. Badania pokazują, że firmy, które inwestują w UX i design zwiększają swoje zyski średnio o 37%. W ciągu ostatniego roku zwiększyliśmy dwukrotnie nasz zespół designu oraz performance. Wciąż planujemy kolejne rekrutacje.

Przyciągacie do siebie również talenty z zagranicy. Czy to jest wpływ umacniającej się marki Warszawy czy branży, w której działacie?

Piotr: - Pracownicy z Zachodu są dla nas bardzo cenni. Chcemy wejść na rynek globalny, dlatego otaczamy się ludźmi, którzy mogą nam w tym pomóc. Ekspaci dobrze się u nas odnajdują. Firma jest nowocześnie zarządzana, dobrze płacimy, myślimy globalnie i mamy globalnych klientów. Warszawa przeżywa bardzo dobry czas, a my razem z nią.

Mikołaj Czajkowski
Co-owner i General Manager w Move Closer. Związany z digital marketingiem od 6 lat. Wcześniej pracował m.in. dla Isobar Polska i K2 Internet.

Piotr Niewczas
CTO z 13-letnim doświadczeniem programistycznym. Zanim dołączył do Move Closer związany był z agencją K2 Internet, ostatnio na stanowisku team leadera zespołu programistów.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...